Przejdź do głównej treści

Darmowa dostawa już od 99zł

Rabaty aż do -50% na wybrane produkty!
Otwórz wyszukiwarkę
Szukaj
Zamknij wyszukiwarkę Wyczyść Szukaj
Produkty w koszyku: 0. Zobacz szczegóły
Twój koszyk jest pusty
polski / zł

GTA VI za 100 dolarów? Cena, kontrowersje i alternatywy

GTA VI za 429 zł, brak płyty w pudełku i odejście Dana Housera. Czy Rockstar przesadza? Sprawdź, w co zagrać zamiast GTA 6 i jak wrócić do klasyki.

  • dodano: 14-10-2026
GTA VI za 100 dolarów? Cena, kontrowersje i alternatywy

 

GRY / FELIETON / GTA VI

GTA VI jeszcze nie trafiło na rynek, a już zdążyło przypomnieć nam, że współczesna branża gier ma jedną wyjątkową supermoc: potrafi sprzedać obietnicę za cenę gotowego produktu. I to najlepiej w przedsprzedaży.

19 listopada 2026 roku. Data, którą część graczy zaznaczyła w kalendarzu chyba szybciej niż własną rocznicę ślubu. Tego dnia na PlayStation 5 i Xbox Series X|S ma zadebiutować Grand Theft Auto VI, najnowsze dziecko Rockstar Games i prawdopodobnie jedna z najbardziej wyczekiwanych produkcji w historii elektronicznej rozrywki.

Internet oszalał. Zwiastuny biją rekordy, każda klatka materiałów promocyjnych jest analizowana z dokładnością godną śledztwa kryminalnego, a niektórzy już teraz ogłaszają grę arcydziełem.

Vice City w Grand Theft Auto VI
Kadr: Vice City z GTA VI. Źródło / prawa: Rockstar Games. Oficjalne materiały prasowe GTA VI; proponowany kadr: Vice City 10.

Drobny szczegół: jeszcze w nią nie grali.

Oczywiście GTA VI może okazać się fenomenalnym tytułem. Może zrewolucjonizować gatunek, zawstydzić konkurencję i zapewnić nam setki godzin rozrywki. Tego Rockstarowi z całego serca życzymy.

Ale czy fakt, że firma stworzyła kiedyś znakomite gry, oznacza, że powinniśmy bezrefleksyjnie otwierać portfele na każde jej skinienie? Bo z perspektywy kogoś, kto pamięta czasy, gdy gry kupowało się dla zawartości, a nie obietnicy przyszłej zawartości, kilka rzeczy wygląda tutaj wyjątkowo niepokojąco.

 

ROZDZIAŁ 1 - Piniondz / FELIETON GAMINGOWY

100 dolarów za GTA VI? Rockstar doskonale wie, ile jesteśmy w stanie znieść

Zacznijmy od pieniędzy. Podstawowa edycja GTA VI kosztuje w USA 79,99 dolarów, a Ultimate Edition - 99,99 dolarów. W polskim PlayStation Store to odpowiednio 349 i 429 złotych. Prawie cztery i pół stówki za najbogatsze wydanie gry, której jakości nie możemy jeszcze samodzielnie zweryfikować. No ale Rockstar wie po prostu, że może sobie pozwolić na wiele, bo gracze są skorzy tyle dać, a pewnie nawet i więcej.

W końcu przez ostatnią dekadę gracze byli konsekwentnie przyzwyczajani do drożejących premier, płatnych przepustek sezonowych, ekskluzywnych skórek, walut premium i dodatków, które jeszcze kilkanaście lat temu prawdopodobnie znalazłyby się w podstawowej wersji gry.

EA, Activision czy Ubisoft od lat badają granice tego, ile da się wycisnąć z portfela klienta, zanim ten zorientuje się, że uczestniczy w eksperymencie ekonomicznym. A Rockstar? Rockstar ma przecież własne, niezwykle dochodowe laboratorium. Nazywa się GTA Online.

Przypomnijmy sobie pewien drobiazg.

Na PlayStation 2 dostaliśmy GTA III, Vice City oraz San Andreas. Trzy osobne, pełnoprawne odsłony, każda z własnym światem, historią i charakterem. Tymczasem GTA V zadebiutowało na PlayStation 3, następnie pojawiło się na PlayStation 4, a później również na PlayStation 5.

Trzy GTA na jednej generacji konsol kontra jedno GTA na trzech generacjach.

Oczywiście współczesne produkcje są znacznie bardziej skomplikowane, a ich opracowanie trwa dłużej. Tyle że trudno nie zauważyć, jak wygodny okazał się dla Rockstara model utrzymywania jednego produktu przy życiu przez kilkanaście lat.

GTA Online przez ten czas rozwijało się w najlepsze, oferując kolejne aktualizacje, pojazdy, nieruchomości i sposoby na wydawanie wirtualnych pieniędzy, które można było zasilać prawdziwymi.

A fabularne dodatki do GTA V? Cóż, najwyraźniej Franklin, Michael i Trevor nie mieli wystarczająco dobrego biznesplanu.

Żeby było uczciwie: po drodze Rockstar wydał również Red Dead Redemption 2. I trudno nie nazwać tej produkcji jednym z najwybitniejszych osiągnięć branży. Tylko że premiera RDR2 odbyła się w 2018 roku. Od tamtej pory fani wielkich, nowych przygód dla jednego gracza musieli uzbroić się w cierpliwość.

W 2026 roku Rockstar poszedł nawet o krok dalej, oferując kolekcjonerski zestaw gadżetów GTA VI za około 400 dolarów, bez samej gry. To już nawet nie jest dojenie krowy. To sprzedaż biletu na zwiedzanie mleczarni.

ALTERNATYWA DLA HYPE’U

Tymczasem Wiedźmin pokazuje, że można inaczej

29 września 2026 roku CD PROJEKT RED wydał odświeżoną wersję Wiedźmina 3: Dziki Gon - Remastered.

Lepsza oprawa graficzna, usprawnienia rozgrywki, odświeżone animacje, zmiany w systemie walki i kolejne techniczne ulepszenia. A dla posiadaczy wcześniejszej wersji na kwalifikujących się platformach? Aktualizacja bez dodatkowych opłat. Załoga Ubisoftu na te doniesienia natychmiast splamiła mundur od środka i zamknęła się w szafie.

Tak, dobrze przeczytaliście.

Firma wraca do gry mającej ponad dekadę, modernizuje ją i nie próbuje przy okazji sprzedać wieloletnim fanom prawa do ponownego zobaczenia Geralta za pełną cenę.

Czy CDPR jest bez skazy? Oczywiście, że nie. Premiera Cyberpunka 2077 powinna nam skutecznie wyleczyć odporność na bezkrytyczny zachwyt nad dowolnym studiem. Ale takie podejście do starszego produktu zasługuje na uznanie.

Wiedzmin 3 Remaster - Kadr z Gry
Kadr z gry Wiedźmin 3: Dziki Gon. Źródło / Prawa: steam.com / CD PROJEKT RED / CD PROJEKT S.A.. ;

KABEL DO KONSOLI I TELEWIZORA

Wiedźmin 3 na dużym ekranie

A skoro już wracamy na Szlak, warto zadbać o odpowiednią oprawę. Dla graczy korzystających z PS5 lub komputera podłączonego do telewizora 4K rozsądnym wyborem będzie kabel Reagle HDMI 2.1 48 Gb/s, obsługujący między innymi HDR, VRR i sygnał 4K przy 120 Hz na kompatybilnym sprzęcie.

4K przy 120 Hz, HDR i VRR w kompatybilnym zestawie
Reagle HDMI 2.1
48 Gb/s • 2 m
Zobacz produkt →

No bo jak już oglądać zachody słońca nad Toussaint, no to przynajmniej na pełnej wykorzystać możliwości własnego ekranu.

 

ROZDZIAŁ 2 - Scenariusz / FELIETON GAMINGOWY

GTA bez Dana Housera. Czy satyra jeszcze potrafi gryźć?

O pieniądzach można dyskutować godzinami, ale dla wielu fanów GTA najważniejsza zawsze była historia. Nie chodziło przecież wyłącznie o kradzież samochodów, strzelaniny i ucieczki przed policją (chociaż frajdy ująć z owych powodów nie można).

Grand Theft Auto było przede wszystkim wielkim, absurdalnym krzywym zwierciadłem amerykańskiej rzeczywistości. Korporacyjna chciwość, polityczna hipokryzja, medialna głupota, kult celebrytów, konsumpcjonizm, społeczne kompleksy i cała parada ludzi tak groteskowych, że momentami trudno było odróżnić fikcję od wiadomości telewizyjnych. GTA nie potrzebowało wskazywać graczowi, kto jest dobry, a kto zły. Najczęściej wszyscy byli w jakimś stopniu idiotami. I właśnie w tym tkwił urok tej serii.

Jednym z najważniejszych architektów tego świata był Dan Houser, współzałożyciel Rockstar Games i współtwórca scenariuszy wielu najważniejszych produkcji studia, który opuścił firmę w 2020 roku. Oczywiście GTA nigdy nie było dziełem jednego człowieka. Jednak rola Housera w kształtowaniu charakteru serii była na tyle istotna, że jego brak rodzi całkowicie uzasadnione pytanie:

Czy GTA VI zachowa dawną bezczelność, czy dostaniemy grzeczniejszą wersję świata, który z definicji miał być niegrzeczny?

Nie chodzi o to, żeby gra obrażała ludzi dla samego obrażania. Dobra satyra musi mieć cel, inteligencję i odwagę. Powinna umieć obnażać absurdy niezależnie od tego, kto akurat znajduje się na celowniku. Gdyby GTA zaczęło bać się żartować z wybranych zjawisk społecznych albo politycznych, straciłoby jedną ze swoich najważniejszych cech.

I nie uspokaja mnie specjalnie fakt, że rozszerzony pokaz GTA VI zrealizowano we współpracy z Netflixem. Jasne, to partnerstwo promocyjne, a nie dowód ingerencji w scenariusz. Ale trudno nie dostrzec, jak bardzo niegdyś prowokacyjna marka stała się dziś częścią gigantycznej maszyny marketingowej.

Pozostaje jeszcze kwestia bohaterów.

Jason i Lucia mają tworzyć kryminalny duet, którego relacja stanie się ważną osią fabuły. Tyle że na podstawie dotychczasowych materiałów Jason momentami sprawia wrażenie chłopa, który przed napadem na bank najpierw zapyta swoją partnerkę, czy na pewno może wyjść z domu.

Być może celowo. Być może zobaczymy świetnie rozpisaną przemianę charakteru, skomplikowany związek pełen napięć i jedną z najlepszych historii w serii. Ale póki co trudno stwierdzić, czy Jason będzie bohaterem z krwi i kości, czy przede wszystkim dodatkiem fabularnym do Lucii. Oby scenarzyści mieli w zanadrzu coś ciekawszego niż klasyczne „przestań być mięczakiem i uwierz w siebie”.

Jason i Lucia w Grand Theft Auto VI
Kadr: Jason i Lucia w GTA VI. Źródło / prawa: Rockstar Games. Oficjalne materiały prasowe GTA VI;

ALTERNATYWA DLA HYPE’U

The Blood of Dawnwalker - POLSKA GUROM, ale tym razem z konkretnym powodem

Jeśli szukacie gry stawiającej na postacie, trudne wybory i świat reagujący na decyzje gracza, warto zwrócić uwagę na The Blood of Dawnwalker.

Produkcja polskiego Rebel Wolves, studia założonego przez weteranów CD Projekt RED, zadebiutowała we wrześniu 2026 roku. Średniowieczne Karpaty, wampiry, mroczny klimat i Coen - bohater będący człowiekiem za dnia, a wampirem nocą.

Deweloperzy zbudowali wokół tego pomysłu system rozgrywki, w którym pora dnia wpływa na dostępne możliwości, a podjęte decyzje kształtują historię. Zamiast kolejnego efektownego zwiastuna obiecującego wszystko wszystkim mamy grę, w którą można już rzeczywiście zagrać i samodzielnie ocenić jej zalety oraz wady.

To zdecydowanie lepszy punkt wyjścia do wydawania pieniędzy.

Kadr z The Blood of Dawnwalker
Kadr: Świat The Blood of Dawnwalker. Źródło / prawa: Rebel Wolves / Bandai Namco Entertainment. Zrzut z oficjalnych materiałów gry — potwierdź uprawnienie do użycia.

OSTRY OBRAZ I PŁYNNA ROZGRYWKA

The Blood of Dawnwalker na monitorze gamingowym

A jeżeli eksplorujecie Vale Sangora na komputerze z wydajną kartą graficzną i monitorem o wysokim odświeżaniu, można wykorzystać kabel Reagle DisplayPort 1.4 32,4 Gb/s. Obsługuje nowoczesne tryby obrazu, VRR, FreeSync i G-Sync - oczywiście w granicach możliwości podłączonych urządzeń. Bo dobre RPG zasługuje na porządny obraz. Nawet jeśli połowę czasu spędzimy w ekwipunku, zastanawiając się, który miecz sprzedać.

Wysokie odświeżanie, VRR i zapas przepustowości
Reagle DisplayPort 1.4
HBR3 • 32,4 Gb/s • 1 m
Zobacz produkt →
 

ROZDZIAŁ 3 - Wydanie / FELIETON GAMINGOWY

Pudełko bez płyty. Zapłaciłeś za grę czy za pozwolenie na granie?

Teraz przechodzimy do mojego ulubionego absurdu.

Rockstar oferuje pudełkową wersję GTA VI. Świetnie, prawda? Kolekcjonerzy mogą się cieszyć. Jest tylko jeden drobny szczegół. W pudełku nie ma płyty. Jest kod do pobrania gry.

Tak, dobrze rozumiecie. Kupujecie fizyczne opakowanie, którego najważniejszą zawartością jest ciąg znaków. Pudełko bez nośnika. Kolekcjonerska ozdoba półki, która do działania potrzebuje jeszcze serwerów, konta i infrastruktury cyfrowej dystrybucji.

Ktoś mógłby powiedzieć, że dzisiejsze gry są zwyczajnie za duże na tradycyjne nośniki. Ale to nie zmienia zasadniczego problemu.

Kiedyś kupowałeś grę i mogłeś włożyć ją do czytnika, pożyczyć znajomemu albo odsprzedać. Oczywiście już wtedy obowiązywały licencje, a współczesne wydania na płytach też często wymagają pobierania aktualizacji.

Jednak fizyczny nośnik nadal oferował pewien stopień niezależności, którego kod przypisany do konta po prostu nie zapewnia. W przypadku cyfrowej wersji GTA VI zakup oznacza licencję podlegającą regulaminom usług. Część funkcji może zostać zmieniona lub wyłączona, a naruszenie warunków korzystania może prowadzić do ograniczenia dostępu.

Czy to oznacza, że Rockstar pewnego dnia bez powodu zabierze wszystkim GTA VI? Nie. Nie mamy podstaw, żeby tak twierdzić. Ale warto zadać sobie pytanie, dlaczego wraz ze wzrostem cen coraz częściej rezygnujemy z możliwości swobodnego dysponowania tym, za co zapłaciliśmy.

Branża przekonała nas, że rezygnacja z własności to postęp, rezygnacja z odsprzedaży to wygoda, a pudełko bez płyty to nadal wydanie fizyczne. Jeszcze trochę i zaczną sprzedawać kolekcjonerskie instrukcje obsługi bez gry. Chociaż, patrząc na wspomniane zestawy gadżetów za setki dolarów, być może już jesteśmy na tym etapie.

ALTERNATYWA DLA HYPE’U

Phantom Blade Zero - może zamiast kupować obietnice, zacząć oglądać rozgrywkę?

Jedną z ciekawszych propozycji końcówki 2026 roku jest Phantom Blade Zero od S-Game, którego premierę zaplanowano na 29 października. Mroczna stylistyka wuxia, widowiskowe starcia, szybkie kombinacje ciosów, parowanie ataków i pomysłowe walki z bossami. Każdy pamięta jaką furorę zrobiło Black Myth: Wukong.

Przede wszystkim jednak twórcy udostępnili obszerne prezentacje faktycznej rozgrywki, pozwalające przyjrzeć się mechanikom, zamiast ograniczać się do efektownych scen filmowych. To oczywiście nie znaczy, że Phantom Blade Zero automatycznie okaże się lepszą grą od GTA VI. Ani że nie należy podchodzić ostrożnie do jego przedsprzedaży. Chodzi o zmianę sposobu myślenia.

Rozgrywka w Phantom Blade Zero
Kadr: Walka w Phantom Blade Zero. Źródło / prawa: S-GAME. Zrzut z oficjalnych materiałów rozgrywki.

Nie kupuj dlatego, że marketing każe Ci się ekscytować. Kup, kiedy wiesz, co otrzymujesz.

A skoro już mowa o widowiskowych pojedynkach, warto zadbać o to, żeby największym przeciwnikiem nie okazała się bateria we własnym kontrolerze.

Jedna chwila i cały postęp w biciu ten cholernej Malenii w Elden Ring przepada. A nagłe rozłączenia w ferworze walki w trakcie gry online, może przyprawić o niepohamowaną chęć chwilowej zmiany zajęcia na rzut kontrolerem.

NIE POZWÓL PADOWI PAŚĆ

Zapas kabla na walkę z bossem

Dlatego, jeżeli preferujecie granie na kontrolerze, warto mieć pod ręką 5-metrowy kabel USB-C Reagle RUC500KM. Pozwoli zasilać kompatybilnego pada podczas rozgrywki, a dzięki transmisji danych umożliwia również połączenie przewodowe z obsługiwanym sprzętem. Pięć metrów długości zapewniają swobodę ruchów, a kątowa wtyczka ułatwia prowadzenie przewodu.

Może dzięki temu w końcu przejdziesz Anor Londo, a może po prostu git gud m8.

Ładowanie i transmisja danych dla kompatybilnego kontrolera
Reagle RUC500KM
USB-C • 5 m • kątowa wtyczka
Zobacz produkt →
 

ROZDZIAŁ 4 - Powrót do przeszłości / FELIETON GAMINGOWY

A może zamiast kolejnej premiery wrócić do czasów, gdy gry były po prostu grami?

W całym tym szaleństwie łatwo zapomnieć o jednej rzeczy - nikt nie zmusza nas do kupowania GTA VI w dniu premiery. Nikt nie nakazuje płacić za Ultimate Edition, wykupywać abonamentów czy uczestniczyć w internetowym wyścigu o to, kto pierwszy zobaczy wszystkie zakończenia. Można po prostu... grać w coś innego.

Na przykład w Heroes of Might and Magic III.

Tak, w tę samą grę, która od 1999 roku udowadnia, że do stworzenia ponadczasowej strategii nie potrzeba ray tracingu, realistycznie symulowanej wody, ani budżetu porównywalnego z gospodarką małego państwa.

Wystarczy znakomita mechanika, charakterystyczny styl i syndrom jeszcze jednej tury, oraz fakt, że nikt tak nie przytula, jak biały miś na Crag Hacku. To między innymi przysparza jej tak wielkiej popularności, albowiem po ponad ćwierć wieku, Online Lobby dodane w fanowskim dodatku Horn of the Abyss (razem z trzema nowymi frakcjami!) przyciąga, bagatela, 1000 zalogowanych graczy jednocześnie, a często dużo więcej. Wystarczy wspomnieć, iż trwają właśnie też Mistrzostwa Polski!

Rozgrywka w Heroes of Might and Magic III
Kadr: Heroes of Might and Magic III — rozgrywka. Źródło / prawa: Ubisoft / New World Computing.

Albo Gothic…ach, GOATHIC, zawsze wierny, zawsze pełen pięknych i męskich mężczyzn.

Gra, w której witają Cię słowa „Witamy w Kolonii!”, a kilka minut później masz już pełną świadomość, że nikt nie zamierza traktować Cię specjalnie tylko dlatego, że jesteś głównym bohaterem. TAM MASZ BYĆ TYRANY!

Znaczniki na mapie? ZAPOMNIJ!

Wyposażenie? SYMULATOR KOMUNIZMU!

Intuicyjne sterowanie? DOBRE SOBIE!

Ale jaka atmosfera. Jaki świat. Jaka satysfakcja, gdy z kompletnego żółtodzioba stajesz się kimś, kto wchodzi do jamy cieniostwora, jak do siebie, a z orków to Ty robisz kotlety, a nie na odwrót.

I to wszystko bez płatnego pakietu „Bohater Kolonii Deluxe”, bez waluty premium i bez codziennych nagród za logowanie.

Stara Kolonia z gry Gothic
Kadr: Gothic — Stara Kolonia. Źródło / prawa: Piranha Bytes / THQ Nordic.

ALTERNATYWA DLA HYPE’U

Wyciągnij monitor CRT. Niech retro będzie naprawdę retro

A jeżeli chcemy już całkowicie zanurzyć się w nostalgii, można pójść o krok dalej. Wyciągnąć z piwnicy stary monitor kineskopowy CRT. Odkurzyć go, postawić na biurku i przypomnieć sobie czasy, kiedy monitor zajmował tyle miejsca, że dzisiejsze stanowiska minimalistyczne dostałyby na jego widok ataku paniki.

Jeśli taki sprzęt ma złącze VGA, a komputer udostępnia obraz przez DisplayPort, z pomocą przychodzi przewód-konwerter Reagle DisplayPort → VGA 2 m.

Z kolei dla urządzeń z wyjściem HDMI dostępny jest adapter Reagle HDMI → VGA 2 m.

KONWERTERY DO KLASYCZNEGO MONITORA

REAGLE / DP → VGA
Kabel Reagle DisplayPort → VGA — zdjęcie produktu

Reagle DisplayPort → VGA

Sygnał z wyjścia DisplayPort komputera do wejścia VGA monitora. 2 m • Full HD przy 60 Hz.

Zobacz w Reagle →
REAGLE / HDMI → VGA
Kabel Reagle HDMI → VGA — zdjęcie produktu

Reagle HDMI → VGA

Sygnał z wyjścia HDMI komputera do wejścia VGA monitora. 2 m • Full HD przy 60 Hz.

Zobacz w Reagle →

Uwaga: kierunek sygnału ma znaczenie (z komputera do VGA); przed zakupem sprawdź obsługiwane częstotliwości i tryby konkretnego monitora CRT.

I proszę, można cieszyć się klasyką bez wydawania kilkuset złotych na premierę tylko dlatego, że pół internetu już ustawiło się w kolejce.

Nie gwarantujemy, że po ponownym uruchomieniu Gothica nie znikniecie z życia społecznego na następne dwa tygodnie. W końcu kult EXPa nie oszczędza nikogo.

 

OSTATNIE SŁOWO

Podsumowanie: Rockstar może zrobić arcydzieło. Ale szacunek do portfela też powinien mieć znaczenie

Nie twierdzę, że GTA VI będzie złą grą. Nie twierdzę nawet, że Rockstar nie zasługuje na ogromny sukces. Wręcz przeciwnie. Mam nadzieję, że nowa odsłona serii będzie fenomenalna, zachowa bezkompromisowy charakter poprzedniczek i dostarczy nam czegoś, czego konkurencja przez lata nie zdoła powtórzyć.

Ale zaufanie do marki nie powinno oznaczać bezwarunkowej zgody na wszystko.

Na coraz wyższe ceny. Na agresywną monetyzację. Na ograniczanie fizycznej dystrybucji. Na traktowanie gry jak usługi, z której korzystamy tak długo, jak długo ktoś pozwala. Bo ostatecznie problemem nie jest wyłącznie to, co robią wydawcy.

Problem zaczyna się wtedy, gdy gracze pokazują wydawcom, że niezależnie od warunków i tak zapłacą.

Każda przedsprzedaż, każdy zakup absurdalnie wycenionego zestawu kolekcjonerskiego i każde machnięcie ręką na kolejne ograniczenia to sygnał, że można przesunąć granicę jeszcze dalej.

Dlatego zamiast zastanawiać się, czy GTA VI będzie grą dekady, warto zadać sobie inne pytanie:

Czy naprawdę muszę mieć ją pierwszego dnia?

Może lepiej zaczekać na recenzje, rzeczywiste opinie graczy, pierwsze aktualizacje i promocje? Jakiś rozum i godność człowieka, coś?

A w międzyczasie odkryć coś nowego, wrócić na wiedźmiński Szlak, zwiedzić średniowieczne Karpaty albo po raz pięćsetny usłyszeć, że nie ma dla nas miejsca w Górnym Mieście? Brzmi całkiem nieźle.

W końcu prawdziwą wolnością gracza nie jest możliwość kupienia każdej gry. Jest nią możliwość powiedzenia wydawcy: „Nie, dzięki. Na moich warunkach albo wcale”.

A teraz wybaczcie, ale muszę kończyć. Sandro znów próbuje zająć mi kopalnię drewna, a do tego okazuje się, że Gomez nie wiedział o niczym. Bywaj!